Kocur. 25. Kocuria Artis

fot. nadesłane
Kapela młodych aktywistów stroiła instrumenty zalewając las kakofonią dźwięków. Umuzykalnione zwierzaki siedziały w drewnianej altanie na środku polany i przygotowywały się do comiesięcznego koncertu na cześć Kocura. Od dawna było wiadomo, że Kocur kocha walce Straussa, a szczególnie walc wiedeński z którym wiązało się miłe wspomnienie z czasów, gdy jako dziecko tańczył walca z matką. Wielka Kocica odeszła w zaświaty, a miłość do niej i do walca pozostały. Dlatego wszystkie koncerty musiały się Straussem zacząć i Straussem zakończyć. Taka to była tradycja i nikt nie śmiał tego zmieniać. Od dawna już nikogo nie dziwiło, że kapela gra disco polo, a zaczyna i kończy Straussem.
REKLAMA
- Strasznie fałszujesz! Dyrygent Gawron wyraźnie był niezadowolony z tego, jak Mysz grała na skrzypcach. – To nie jest granie, to jakieś pitolenie – wrzeszczał. Co to jest? To ma być walc wiedeński? To jakaś wariacja.

- Czepiasz się, pięknie gram, wszyscy to wiedzą, a nawet mam swoich fanów – broniła się Mysz. Krzyczysz na mnie, bo mi zazdrościsz. Nie umiesz grać, tylko machasz tymi swoimi szponami – dodała ze złością. Denerwowało ją, że ciągle ją krytykuje, pewnie dlatego, że był według niej nieudacznikiem, bo co to za sztuka wymachiwać jakąś tam batutą. Co innego grać na skrzypcach, tak jak ona. A zresztą, może nie miała racji, ale i tak była wkurzona, bo udzielił się jej zły nastrój Gawrona, a jak wiadomo ryba psuje się od głowy, a dyrygent, jakby nie patrzeć to głowa orkiestry, no więc, co się miało zepsuć to się zepsuło i jak mawiała leśna młodzież – dupa, dupa, dupa.

Była zła, bo miało być radośnie, muzycznie, beztrosko, a było wrednie, nerwowo, żępoliniasto, kłótliwie i dupiasto. Zresztą, przypomniało się jej niedawne Święto Dupy i humor zepsuł się jej jeszcze bardziej, bo pomnik ulepiony z mchu i szyszek w czasie uroczystości rozpadł się na scenie z hukiem i był skandal, że świąteczna Dupa nie wytrzymała, że kawałki Dupy opaskudziły publiczność… no, a potem miała za swoje, bo młodzieżówki sprytnie umyły łapy, nabrały wody w usta, i ktoś na koniec powiedział, że to wszystko wina skrzypaczki.

-No jasna dupa! - zaklęła. Jak ja jedna mogę odpowiadać za sklejenie tak wielkiej Dupy. No ale było jak było. Zresztą, jak się chce kogoś ukarać, to zawsze się jakąś Mysz znajdzie i na nią spadną wszystkie gromy. No więc, po tych przejściach Mysz była cokolwiek nerwowa i każde złe słowo, najmniejsza krytyka jej Mysiej osoby, wprowadzała ją w stan wrzenia i apopleksji.

-Zamknij dziób Gawronie – powiedziała ze złością i nie zastanawiając się wiele wbiła mu smyczek w brzuch.

-Ałała – jęknął Gawron. Łzy żalu stanęły mu w oczach, bo publicznie nie został doceniony jako wymagający i ambitny artysta.

-Koniec próby, rozejść się, mam was dość! – zawołał. Obrażony odleciał dosłownie i w przenośni, bo bardzo się zdenerwował i chciał bez świadków spokojnie się wypłakać w czasie lotu i sprawę przemyśleć.

Zniknął za horyzontem, a szczerbata mała Norka, która przysłuchiwała się próbie, powiedziała głośno:

- A mnie się podoba jak Mys gra. Moim zdaniem Mys ma ślicny i duzy talent i jak gra to jakoś tak piknie i cieplutko robi się na serdusku.

Ale nikt już jej nie słuchał, bo zwierzęta pakowały instrumenty i spieszyły się do domu na kolację.

-No i dupa – powiedziała Norka i też poszła precz.
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
pomorskie
14494
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Chojnicach