Kocur. 26. Nocny gość.

Zapadł wieczór. Miś szybkim krokiem przemierzał las. Spieszył się do Kocura. Zabrał ze sobą plecak wypełniony rzeczami, które mogły mu się przydać w czasie nocnej warty, a więc termos z kawą, nadziewane cukierki, kiełbasę, latarkę, sznurek i dwie ulubione książki: "Głęboko i bez pluszu - być sobą w seksie" autorstwa znawcy misiowego przytulania, słynnego profesora Lwa, oraz zbiór skandalizujących erotyków znanych poetów, pod wspólnym tytułem “Gładkość”. Lubił czytać w wolnych chwilach, a takie książki wprost uwielbiał. Miał pomysł, by z Wiewiórką czytać na głos, a potem dyskutować, bo bardzo liczył się z jej zdaniem.
REKLAMA
Zapukał do drzwi. Po chwili w progu ukazał się Wyliniały. Futro miał zmierzwione i posklejane, spojrzenie mętne, a oddech gęsty, alkoholowy.

-Kocurze – zameldował Miś - jestem gotowy stać na warcie. Czekam na Wiewiórkę, ale i tak już swoje robię. Strzegę twojego bezpieczeństwa.

-O mnie się nie musisz martwić - burknął Kocur. Masz tylko pilnować domu. Jak kogoś zobaczysz, spisz go, a najlepiej zwiąż i daj mi znać… ale dopiero rano. W nocy śpię i nie lubię jak ktoś mi przeszkadza.

-Wiewiórka pewnie zaraz...zaczął Miś, ale nie zdążył dokończyć, bo Wyliniały zatrzasnął mu drzwi przed nosem.

-Co też władza robi ze zwierząt - pomyślał Miś. Chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo – przypomniały mu się słowa słynnego polityka, którego złote myśli wraz z brzydkim krawatem otrzymał od siostry w prezencie pod choinkę.

Usiadł pod domem Kocura, oparł się o drzwi i już prawie zasypiał, gdy poczuł, że ktoś szarpie go za łapę.

-Obudź się, nie śpij – szepnęła mu prosto do ucha Wiewiórka. Ktoś się czai w krzakach. Mam pistolet na ślepe naboje, który dostałam od dziadka. Podejdźmy po cichu i złapmy bandytę, albo nawet szpiega, a może seryjnego – niechcący uruchomiła swoją bujną wyobraźnię i przez głowę przeleciały jej twarze słynnych seryjnych morderców, a nawet pogalopował na koniu zamaskowany jeździec i usłyszała kukanie kukułki. Potrząsnęła głową, wiedziała, że teraz musi wyostrzyć zmysły, by zachować czujność. Zdawała sobie sprawę, że dla własnego bezpieczeństwa lepiej w tym momencie nie imaginować.

Miś wstał zamroczony snem, chwycił Wiewiórkę za kitkę. Strasznie się bał i jej obecność dodawała mu odwagi.

-Łapy do góry, bo będę strzelać! – krzyknęła Wiewiórka – wyłazić, bo normalnie strzelę i zabiję, a na bank okaleczę!

-Nie strasz, nie strasz, bo jakoś dziwnie się nie boję – odpowiedział ktoś flegmatycznie. Oczom Misia i Wiewiórki ukazała się postać grubej Norki w lateksowym kombinezonie, w szpilkach i z wypchaną lakierowaną torebką.

-A to ty – powiedziałą z niechęcią Wiewiórka.

-Owszem, to ja Norka zwana „Babą z lasu”, za dnia sprzedaję pączki i drożdżówki, które sama piekę, a w nocy robię chętnym masaż. Tak zarabiam na życie. A co, nie mogę? Zabroni mi ktoś?

-I mamy uwierzyć, że nasz Kocur lubi twoj masaż? – ze złością zapytała Wiewiórka.

-E nie, nie, nie, w żadnym wypadku, Wyliniały nie jest moim klientem. Po prostu lubię tędy chodzić, bo to dobry skrót, blisko mam - zawahała się, czy powinna dokończyć…

-A to ciekawe, dokąd masz blisko? – zainteresował się Miś.

-No, do Borsuka mam blisko, a i do Sierściucha mam blisko… Robię im masaż, bo mają kłopoty... z kręgosłupem – dodała zadowolona, że umie to logicznie wytłumaczyć.

-A co masz w torebce, że jest taka wypchana? – zapytała Wiewiórka.

Norka ociągając się otworzyła torebkę w której na dnie leżały równiutko ułożone foliowe torebeczki z białym proszkiem.

-W imieniu prawa, Kocura z lasu, Kocurii i swoim własnym, a nawet wspólnym z Misiem – aresztujemy Cię za handel narkotykami. Gleba! - krzyknęła Wiewiórka. Na ziemię i bez żadnych dziwnych ruchów, bo mam pistolet i cię zastrzelę. Misiu zwiąż ją!

Pluszowy z impetem wskoczył Norce na plecy i starannie owinął jej łapy sznurkiem.

Niestety z czytania książek nic nie wyszło, musieli pilnować jeńca i nie w głowie im były frywolne tematy. Jedli cukierki z miodem, a nad ranem zjedli kiełbasę i wypili kawę. Zasnęli przytuleni do związanej Norki, bo była duża i bardzo grzała, może przez ten lateksowy kostium, który opinał jej bujne ciało. Tak czy owak, było miękko i ciepło, chociaż trochę się budzili przez Misia, który za bardzo się objadł i co jakiś czas podskakiwał z głośnym czknięciem… ale i tak spali, bo byli zmęczeni po nocnych przeżyciach.
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
pomorskie
14494
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Chojnicach