KOCUR odc. 13 " Ojczyzna ”

fot. nadesłane
-Jesteśmy tu wszyscy, starzy i młodzi, wierni i... Kocur zawiesił głos i zamyślił się przez chwilę - wierni i… bardzo wierni – dokończył.
REKLAMA
No więc, zebraliśmy się tu, bo sprawa jest ważna i wymaga wspólnego namysłu. Mieszamy tu razem, to znaczy mieszkamy tu razem, żyjemy… A gdyby ktoś nas zapytał jak się nasz las nazywa to, co byście odpowiedzieli? He? No, co byście odpowiedzieli?

Na przykład ciebie zapytaliby Jeżyku, jak się nazywa twój las, twoja ojczyzna?

- Dlaczego akurat mnie mieliby pytać, Kocurze? Ja to myślę, że takie pytania to raczej do Sierściucha, bo on jest szefem naszej Leśnej Młodzieżówki, a to pytanie chyba polityczne, prawda?

Wyliniały wziął głęboki oddech i mrużąc ślepia popatrzył na Sierściucha. Przechylił łeb w typowy dla siebie sposób, gdy chciał się czemuś dokładniej przyjżeć...

-Racja Jeżyku – powiedział równocześnie wypuszczając powietrze i prostując łeb - to jest pytanie polityczne.

A więc dobrze, powiedz Sierściuchu, jak się nazywa las w którym mieszkasz, robisz karierę, a ten las cię karmi, dba o ciebie, a jakże… no i teraz ten dobry i szczodry las moimi ustami pyta cię o to jak się nazywa?

 -Kurwa - przeklął w myślach Sierściuch, uświadomił sobie, że nigdy się nie zastanawiał, czy las ma nazwę. Las to las. Normalnie, drzewa, polana, łąka, krzaki, ale żeby zaraz to jakoś nazywać. Ale mnie ten Iglasty wrobił, pożałuje, gorzko pożałuje.

-Wiesz, Kocurze, nigdy nie myślałem inaczej o naszym lesie jak o twoim lesie, no wiesz… las Kocura, albo nawet, że to taka spójna całość "Las i Kocur".

W dzieciństwie miałem napis LiK na tablicach rejestracyjnych swojego rowerka i zawsze to czytałem jako „Leśność i Kocurowatość”, bo przecież nie „Wyliniałość i Kocurowatość”, bo jakby to brzmiało, no i WiK to nie LiK , a na rowerku był napis LiK - zmyślał w panice Sierściuch.

-Wyliniały z pokerową miną słuchał jego słów i trudno było odgadnąć, czy jest zły, czy strategicznie skupiony.

-Dość Sierściuchu, nie opowiadaj bredni o rowerku, bo nigdy na rowerze nie jeździłeś...

-Jeśli mogę – wtrąciła się Ruska Norka, która z uwagą przysłuchiwała się rozmowie i równocześnie ogryzała resztki lakieru z pomalowanych na czerwono pazurów - ja bym Kocurze zaproponowała nazwę "Pączkowy lasek". Brzmi zachęcająco i słodko.
Nieprawdaż?

-"Pączkowy lasek" - powtórzył Kocur i nie wiedzieć czemu zachciało mu się śmiać.

-No, może i tak, brzmi całkiem, całkiem, ale trochę mało patriotycznie, cokolwiek to znaczy. W końcu ten las, to nasza ojczyzna, musi nazywać się dostojnie, budzić respekt... To może Norko pogrubimy te pączki… coś w stylu "Pąkowy bór"?

-Świetnie, pogrubić zawsze możemy - zachwyciła się Norka i przeciągnęła się z tym swoim dwuznacznym uśmieszkiem, który zawsze denerwował Wiewiórkę.

-A mnie się nie podoba taka nazwa, też coś... "Pączkowy bór", a nawet jeśli pogrubiony "Pąkowy" to też nie jest godnie. Kocurze, a gdyby nasz las nazwać twoim prawdziwym imieniem, przecież wszyscy wiemy, że masz na imię...nie zdążyła dokończyć, bo Kocur z wściekłością krzyknął:

- Stój! Ani słowa dalej! Nie zgadzam się!

Wiewiórka zamilkła wystraszona.

-No chciałam tylko powiedzieć, że wszyscy wiemy, że po pierwsze Kocur, pod drugie Kocur i po każde kolejne też Kocur, dla mnie nasz las to ty, czyli Kocur, to znaczy kraina taka - dodała i usiadła speszona.

-Właściwie to jest myśl, Wiewiórko, ty masz łeb, to znaczy masz mądrą główkę. Bo jeden Kocur w nazwie to mało, ale już dwa dlaczego nie, to budzi respekt i brzmi dobrze, no więc gdyby to był „Las dwóch Kocurów”, albo "Kocur i Kocur", albo… no nie wiem… albo wiem, już wiem – krzyknął - nasz las nazwiemy "Dwoisty Kocur”.

- Dwoisty Kocur - zamruczała pod nosem Norka – dwoisty jest dobry. Mnie się podoba, a nawet bardzo mi się podoba - dodała i wstała otrzepując się z ziemi.

-Mnie też się podoba - powiedziała Wiewiórka i powiem, że mnie się o wiele bardziej ta nazwa podoba niż Norce i gdyby to ode mnie zależało, to nazwałabym nasz las „Kocurią”, bo brzmi dostojnie, magicznie i bajkowo.

Wyliniały popatrzył na Wiewiórkę z uznaniem.

-Co ja bym bez ciebie zrobił, moja droga – ucieszył się i posłał jej jeden ze swoich najładniejszych uśmiechów.

Wiewiórce zrobiło się bardzo, ale to bardzo miło, bo komplement od Kocura nie zdarzał się często, a dla zakochanej Wiewiórki miał wartość podwójną. Co tam podwójną, liczył się trylion razy bardziej.

-Tak! Kocuria to najlepsza nazwa. Najlepsza ze wszystkich – ogłosił Wyliniały.

-Dziękujemy ci Wiewióreczko za nazwę dla naszego lasu, powiem szczerze, że piękniejszej nie słyszałem, ma w sobie wszystko co trzeba i to, co najważniejsze, czyli -jasna sprawa- oczywistą oczywistość ma.

-A więc jak się nazywa wasza ojczyzna?

-KOCURIA – odpowiedziały zwierzęta zgodnym chórem.

-Drodzy, zamykam zebranie, dziękuję wam za pomysły, za zaangażowanie i takie tam różne, co to wiadomo.

- Kocuria - powiedział Wyliniały i ziewnął… spać mi się chce - i zasnął tak szybko, że nawet nie zauważył, że już śpi i chrapie.
 
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
pomorskie
14494
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Chojnicach