„Sąd nad dzieckiem” - Franio chce do Mamy

fot. archiwum prywatne
27 września 2019 roku. Sala sądowa w Sądzie Rejonowy we Wrocławiu. Trwa rozprawa decydująca o losie 3-letniego Franka. Pani Magdalena, po długiej walce o pełną opiekę nad dzieckiem, czeka na decyzję, która, jak wtedy sądziła, jest już formalnością. Zniecierpliwiona i już prawie uradowana, słucha jak Sądzia zaczyna czytać postanowienie: „Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków […] postanawia: z urzędu do czasu zakończenia sprawy […] umieścić małoletniego Franciszka […] w pieczy zastępczej.” Co w praktyce oznacza zabranie dziecka, którym opiekowała się od urodzenia i skierowanie go do domu zastępczego. Pani Magdalena traci przytomność. Nie przewraca się na podłogę tylko dlatego, że łapie ją jej mecenas. W tym samym czasie pracownicy PCPR we Wrocławiu zabierają dziecko z przedszkola i przewożą je do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Od tego dnia Pani Magdalena nie ma kontaktu z małym Franiem.
REKLAMA
Pani Magdalena:Od urodzenia Frania moje życie zupełnie się zmieniło. Pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Jego przyjście na świat w 2016 roku było darem od losu. Łączy nas więź pierwotna, której Sąd również nie podważył. Razem przeszliśmy bardzo dużo. Stoczyłam batalię, żeby był ze mną. Kiedy moja i jego sytuacja zaczęła się stabilizować, Sąd, odebrał go spod mojej opieki. Od tego czasu, każdy dzień to walka o jego powrót do domu i udawadnianie, że byłam i będę dla niego dobrą mamą. Bo ja nie zgadzam się z uzasadnieniem Sądu i z bezstronnie przeprowadzonym procesem. Obecnie walczę o sprawiedliwy proces w Drugiej Instancji.”

Rzecznik Sądu: „Przede wszystkim w tej sprawie pojawił się taki problem: Brak stabilizacji opiekuńczo-wychowawczej; Brak stabilizacji w zakresie miejsca zamieszkania; wielokrotne zmiany miejsca zamieszkania, przemieszczanie się – jest bardzo niekorzystny dla dziecka. Bo dziecko małe lubi schematy. I poczucie bezpieczeństwa dziecka jest zależne od tego, czy przebywa w wielu różnych miejscach, czy przebywa w jednym miejscu; Wprowadzanie osób trzecich – Pani od rozstania z mężczyzną, który uchodził za ojca tego dziecka – dwukrotnie zmieniła partnerów. I za każdym razem tego nowego partnera wprowadzała w życie tego chłopca; Jeżeli chodzi o postawę wnioskodawczyni, to Sąd ocenił, że jest brak współpracy z instytucjami.”


17 kwietnia 2020 roku

Piątek 17 kwietnia. Kończy się pracowity dzień w Redakcji. Patrzę na zegarek – dobiega godzina 16. Cieszę się ogromnie, bo za chwilę zacznie się upragniony weekend. Myślę sobie, że to był ciężki tydzień. Z rozważań nad nim wyrywa mnie dźwięk telefonu. Patrzę – nieznany numer. Biorę aparat do ręki i odbieram połączenie. Przedstawiam się. W słuchawce słyszę subtelny, ale bardzo smutny głos młodej kobiety. Tłumaczy mi skąd ma mój numer. I zaczyna mówić, że dzwoni, bo chciałaby mi opowiedzieć swoją historię na temat walki o jej trzyletniego Frania, którego odebrano spod jej opieki pod koniec września i do dziś nie ma z nim kontaktu.

Jej ton głosu nie pozwala mi odłożyć słuchawki, czy powiedzieć: proszę zadzwonić w poniedziałek albo napisać e-maila w tej sprawie. I już wiem, że ten dzień nie zakończy się szybko, tak jak mi się wydawało. Rozmawiamy prawie dwie godziny. Historia wydaje się być wręcz nieprawdopodobna. Jest w niej tyle wątków, tyle nieścisłości, niewiadomych i pytań. Nie pozostaje mi obojętna. Nie mogę jej pozostawić samej sobie. Budzi się we mnie zbyt dużo niepokoju i pytań, czy aby na pewno sprawa została właściwie przeprowadzona. Bo tu chodzi przecież o życie malusieńkiego chłopca.

I tak zaczyna się miesiąc mojego życia z nieprzespanymi nocami. Dostaję ogrom dokumentacji w sprawie, z którą chcę się słowo po słowie zapoznać i przeanalizować. Rozbieram każdy dokument na najmniejsze słowo. Szukam związków przyczynowo skutkowych i układam listy pytań do poszczególnych instytucji i osób, które były świadkami. Sprawa nie jest jednak łatwa. W większości instytucji jestem zniechęcana do zajęcia się sprawą, ignorowana bądź zbywana.

Ale może zacznę opowiadać tą historię od początku…


Początek życia małego Frania

8 czerwca 2016 roku przychodzi na świat mała kruszynka - Franio, bo tak dostaje na imię.  Rodzi się z chorym sercem i musi przejść operację aorty. Lekarze mówią, że należy przygotować się na każdą opcję, również na tą najgorszą, bo to trudna operacja. Na szczęście to silny Chłopiec i wszystko kończy się dobrze. Po 12 dniach pobytu w szpitalu Franio i Pani Magdalena, przez cały czas będąca przy nim, wracają do domu.

Chłopczyk zamieszkał w domu z Panią Magdaleną i Panem W . Obydwoje byli wówczas czynni zawodowo. Mieszkali w mieszkaniu w mieście położonym pod Wrocławiem. Pani Magdalena jest specjalistą ds. kreowania wizerunku. Zawodowo pracowała w branżach public relations i reklamowej. Pan W. pracował zaś jako przedstawiciel handlowy w renomowanej firmie. Z oficjalnej dokumentacji wynika, że po narodzinach Frania to głównie Pan W. zapewniła środki finansowe do życia, Pani Magdalena zaś skupiła się głównie na opiece nad dzieckiem.

- „To ja pracowałam i zarabiałam więcej, ale w jego działalności gospodarczej. Na papierze było zupełnie inaczej niż w rzeczywistości.” – mówi Pani Magdalena.


Początek problemów

Po urodzeniu się chłopca, pojawiają się pierwsze poważne „pęknięcia” w związku.

- „Partner był bardzo zazdrosny o Frania. O to, że poświęcałam większość uwagi dziecku. Zaczęło się od krzyków i awantur. Po wyprowadzeniu się do domu poza miasteczko, gdzie najbliżsi ludzie byli daleko od nas, zaczął pozwalać sobie na coraz więcej. Bałam się go bardzo. Zdarzało się tak, że zabierał mi Małego i go chował na podwórku, mówiąc do mnie „a teraz znajdź go sobie suko”. Groził mi, że jak komukolwiek powiem, to nigdy więcej nie zobaczę już dziecka.” – mówi Pani Magdalena.

„Pierwszy raz przyłapałam go na przemocy względem Frania, kiedy ten miał pół roku. Byłam w toalecie i usłyszałam płacz dziecka. Weszłam do pokoju i zobaczyłam, że świetnie się bawi rzucając we Frania kremem. Dziecko wiło się w łóżeczku, próbują uniknąć uderzającego je kremu. Kiedy zaczęłam bronić mojego syna, wtedy dopiero zaczęło się piekło. Nigdy nie wzywałam policji, bo usłyszałam od niego, że jak wezwę policję, to zanim oni dojadą do nas (mieszkaliśmy już wtedy na odludziu) to on mnie zakopie za domem. „Ale najpierw dzieciaka”. Zanim policja by do nas dojechała, to trwałoby dobre 20 minut. Wie Pani co można zrobić przez 20 minut?

- „W. bardzo lubił zabawę w podchody. Na czym ona polegała? Jak ja dostałam na tyle mocno w głowę, że zemdlałam - „w łeb”, jak to nazywał, to potrafił wsiąść dziecko, wynieść do lasu za domem i tam zostawić. „Chcesz go suko, to go szukaj” – to była zabawa w podchody.”


Pani Magdalena po jakimś czasie zdobyła się na odwagę i zaczęła szukać pomocy na zewnątrz. W pierwszej kolejności udała się do Powiatowego Centrum Pomocy we Wrocławiu.

 - „W PCPR usłyszałam, że nie mogę być ofiarą przemocy, bo przyszłam z markową torebką na ramieniu, a moje dziecko miało na stopach markowe trampki. W trakcie walki o Frania wielokrotnie podnoszono, że mój wygląd, np. pomalowane paznokcie na rozprawie w Sądzie, przeczy jakobym mogła być ofiarą przemocy.” – mówi Pani Magdalena.

Postanowiła zgłosić się do Centrum Praw Kobiet. - „Tam mi poradzili, żeby zaczęła nagrywać i zbierać dowody. Bo inaczej nikt mi nie uwierzy. Zaczęłam więc dokumentować co on wyprawiał na bieżąco.”


Nocne rozmowy z Mamą

Pani Magdalena jest jedynaczką. Tata zmarł kilka lat wcześniej. Mama, wykładowca akademicki, mieszka w Pile, ona zaś pod Wrocławiem. Dzieliła je więc odległość ponad 300 km. Nie miała odwagi powiedzieć Mamie co się dzieje w jej życiu.

Mama Pani Magdaleny - „Ja mieszkam w Pile, a oni zamieszkali na wsi pod Wrocławiem, na zupełnym odludziu, bardzo daleko ode mnie. Ja z początku nie wiedziałam co się u nich dzieje. Magdalenka nie chciała mówić, bo myślała, że to się im poukłada, że on się nie może odnaleźć po pojawieniu się Frania. Nie dowiedziałam się od niej, że coś się dzieje, a od rodziców W., którzy myśleli, że ja wiem o problemie. Rozmawialiśmy i oni chcąc mnie uspokoić, powiedzieli, że oni wiedzą, że syn bardzo źle odnosi się do Magdaleny, ale żebym się nie martwiła, bo oni już z nim rozmawiali. I on na pewno zrozumiał i na pewno będzie już lepiej. I ja w tym momencie przeżyłam szok. Wprawdzie ja już widziałam na Boże Narodzenie, że tam jest coś nie tak, bo chodził naburmuszony i praktycznie nie można było z nim nawiązać kontaktu. Ale pomyślałam, że się pokłócili przez te Święta i na pewno się pogodzą jak wrócą do siebie. Ale po tym co usłyszałam od rodziców zaczęłam w to głębiej wchodzić. No i córka mi wtedy powiedziała, że jest bardzo źle."

- „Po wyprowadzeniu się na wieś” – kontynuuje Mama Pani Magdaleny – „zaczął się koszmar, bo jak sądzę poczuł panem sytuacji. Bo odludzie totalne, a poza tym było dziecko, a on uważał, że Magdalena sama sobie nie poradzi z dzieckiem. I on po prostu zaczął się nad nią znęcać. Przychodził pijany i odbywało się to w ten sposób, że wszczynał awantury. Wtedy też zaczęła się już przemoc fizyczna. Bo psychiczna była już dużo wcześniej. Bo to były takie sytuacje, że np. pewnego razu mieli wyjeżdżać spod domu. Byli już gotowi w samochodzie. Do tej pory to on zawsze zamykał drzwi wejściowe. Tym razem wsadził Franka do fotelika, usiadł do samochodu i powiedział „Idź zamknij drzwi.” Magdalenka się zdziwiła, bo to on przecież zawsze je do tej pory zamykał, co też powiedziała. Usłyszała, że on chce, aby to ona poszła i zamknęła drzwi. Magdalenka chcąc unikną awantury poszła je zamknąć. Po czym usłyszała z samochodu. – „No i co zrobisz jak teraz nacisnę na gaz i mnie i dziecka więcej nie zobaczysz?”. To była jedna z pierwszych sytuacji, o których mi opowiedziała. Było mi trudno uwierzyć i zapytałam ją wtedy – „Magdalenka, nie przesadzasz Ty trochę?” Usłyszałam – „Mamuś, Ty sobie nie wyobrażasz co się dzieje”. Jeszcze tego samego dnia nagrała telefonem awanturę i mi przesłała. Słyszałam, jak wyzywa ją do woli, a w tle było słychać wręcz wyjącego Frania. Magdalenka błagała go, żeby przestał. Ja się wtedy strasznie przeraziłam.”

- „I wtedy to już zaczęłam z nią wisieć na telefonie regularnie, przede wszystkim wieczorami. Bo ona bała się być w domu. W. wracał z pracy, po czym szedł do sąsiada no i tam sobie popijali. Do domu przychodził podpity i zaczynało się piekło na ziemi. A ja to wszystko słyszałam przez telefon. Póki on nie położył się spać, to ja z nią siedziałam na telefonie, bo ona się go panicznie bała.

- „Jedna sytuacja utknęła mi bardzo mocno w pamięci. Do dziś jak o tym myślę, to mi dreszcze przechodzą. Mianowicie, wrócił podpity i to dobrze podpity. Poszedł do sypialni, gdzie spało dziecko. To była jakaś godzina 23, a on wyrwał Frania z łóżeczka i stwierdził, że on się będzie z nim teraz bawił. Franiu wyrwany ze snu zaczął wrzeszczeć w niebogłosy. Córka próbowała go trzymać, żeby W. go nie skrzywdził, bo ten szarpał małego - a ja na telefonie to wszystko słyszałam. Poprosiłam córkę, żeby dała mi go do słuchawki, co zrobiła. Zaczęłam do niego mówić – „Co Ty wyprawiasz, jest noc. Dziecko się boi. Dlatego nie pozwalasz mu spać spokojnie?” – „Bo ja chcę się z nim teraz bawić” - usłyszałam. Zaczął wrzeszczeć. Więc ja, przerażona, rozłączyłam się i zadzwoniłam do jego rodziców z prośbą o pomoc. Odebrał ojciec i po tym co mu przekazałam chciał przekazać telefon żonie. Ale ona nie chciała ze mną rozmawiać. Więc ja się rozłączyłam i zadzwoniłam znowu do córki. A tam dalej krzyk. Więc zdecydowanym głosem powiedziałam mu, że albo się uspokaja, albo ja dzwonię po policję. I w tym momencie ochłonął trochę. Magda od razu zabrała Frania, a on poszedł do salonu na sofę. Dopiero jak zasnął to ja się z nią rozłączyłam.”

Pani Magdalena postanawia zaplanować wyprowadzkę z domu. Przed długi czas dopracowuje każdy szczegół, bo wie, jaka jest stawka. Po jego nieobecność przyjaciele pomagają jej zapakować najpotrzebniejsze rzeczy.

- „Wakacje 2017 były punktem szczytowym. To co działo się było już piekłem w najczystszej postaci. 90% nagrań pochodzi właśnie z wakacji. Szantaże, groźby, bicie, wieczne awantury, wracanie do domu po pijaku, to była codzienność. Wtedy wisiałam z mamą na telefonie. W wakacje przygotowywałam się już do ucieczki. Znajomy udostępnił mi swoje mieszkanie w mieście z drugiej strony Wrocławia, bo do pierwszego mieszkania nie mogłam wrócić, bo znał adres, miał klucze, znał kod do domofonu itp. Kiedy W. nie było w domu, ja razem ze znajomymi, wieczorem, spakowałam do małego auta dostawczego co się dało i przeniosłam się z Franiem, składając w Sądzie wniosek o zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka przy mnie ze względu na przemoc domową. Byliśmy bezpieczni, a przynajmniej tak mi się wydawało.”

6 czerwca 2018 roku Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy przekazała akt oskarżenia przeciwko W., oskarżając go o popełnienie przestępstwa z art. 207 § 1 kk. (o znęcaniu się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą.) Spraw ta trwa do dziś.

Natomiast w uzasadnieniu Postanowieniu Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków z 27 września, mocą którego Frania skierowano do pieczy zastępczej, możemy zaś: „Od maja 2017 r. Magdalena K. nie pozostawała w związku z W., a oni są silnie skonfliktowani. Magdalena K. zarzucała W. przemoc, z powodu której wyprowadziła się z małoletnim ze wspólnie zajmowanego domu w […].”

Kolejno, w uzasadnieniu Postanowienia kończącego z dnia z dnia 5 lutego 2020 r., wydanego przez ten sam Sąd, podtrzymującego Postanowienie o skierowaniu dziecka do pieczy zastępczej, czytamy”: „Po upływie kilku miesięcy od pojawienia się w związku małoletniego Franciszka zaczęło dochodzić do nieporozumień, kłótni i awantur. W. zwracał się do Magdaleny K. w sposób wulgarny, agresywnie reagował na jej uwagi co do zasad opieki i wychowania małoletniego, remontu domu. Konflikt związany był również z finansami obojga i rozliczeniami majątkowymi między partnerami i ich nakładami na remontowany dom oraz wspólne utrzymanie. Dom w […] był niewykończony i zaniedbany. Magdalena K. do sierpnia 2017 r. mieszkała w […]”.

Pani Magdalena: - „Rozstaliśmy się w marcu 2017 roku. Od marca byłam zmuszana przez W. do mieszkania w […], były mi zabierane środki finansowe i byłam bita. Nie był to konflikt, a zwyczajna przemoc, o czym wielokrotnie mówiłam w sądzie, co było negowane, a dowody przemocy były oddalane. W wypadku konfliktu Prokuratura nie wszczynałaby śledztwa, nie stawiała zarzutów i nie kierowała aktu oskarżenia, a biegli sadowi nie potwierdzaliby w opinii sądowo – lekarskiej, że moje obrażenia podchodzą z pobicia. Wszystkie te informacje zostały oddalone, łącznie z opinią lekarską.”

W toku sprawdzania dokumentacji i stanowisk, 30 kwietnia 2020 roku zwróciłam się do Biura Rzecznika Sądu Okręgowego we Wrocławiu o informacje w tej sprawie. Otrzymałam odpowiedź telefoniczną, że jest ona w toku i na ogół, w trakcie procesu ciężko jest o wyjaśnienia, ponieważ materiał dowodowy poddawany jest ocenie. Pytania, jeśli idzie o dane statystyczne, np. ilu świadków przesłuchano to tak, ale jeśli chodzi o ustalenia, ta Sąd w żadnym wypadku się nie wypowie do jego zakończenia. Musi pojawić się najpierw orzeczenie.

Ponadto, w odpowiedzi pisemnej przekazano mi, że: „osoba W. została wyeliminowana z postępowania prowadzonego przez sąd rodzinny dotyczącego małoletniego, postępowanie zostało umorzone i nie brał on udziału w sprawie ani w czasie, kiedy zapadała tymczasowa decyzja o umieszczeniu małoletniego w pieczy zastępczej ani tym bardziej w czasie, gdy sąd wydawał orzeczenie końcowe. Z tego względu argumenty podnoszone przez wnioskodawczynię dotyczące tej osoby nie miały związku z podejmowanymi decyzjami, bo były poza zakresem rozpoznania sprawy na tym etapie. Po drugie, sąd może udzielać informacje o przebiegu postepowania karnego z wyjątkiem przesądzania jakie zapadnie orzeczenie końcowe, bo dopiero prawomocny wyrok jest wiążący dla sądu rodzinnego. Nie jest zatem prawdą, że sąd nie odpowie na żadne pytania ze sprawy karnej, natomiast sąd nie może przesądzić o jej wyniku i do czasu skazania nie można oskarżonego uważać za sprawcę przestępstwa. Ze względu na trwającą sprawę karną sędzia nie mógł powołać się na ten zarzut.


Najbliższy termin rozprawy w tej sprawie został wyznaczony na 17 lipca. Pierwsza odbyła się zaś 4 lutego 2019 r.


Nowe życie?

We wrześniu 2017 roku Sąd Rejonowy wszczął z urzędu postępowanie o wydanie zarządzeń w przedmiocie władzy rodzicielskiej nad Franiem. Na mocy postanowienia Sądu Rejonowego we Wrocławiu z dnia 23 października 2017 r. chłopiec trafił pod opiekę Pani Magdaleny. Pan W. otrzymał prawo do kontaktu z dzieckiem.

„Po umieszczeniu małoletniego w ramach zabezpieczenia postanowienia […], wnioskodawczyni (red. Magdalena K.) zaczęła ograniczać W. i jego rodzinie dostęp do małoletniego powołując się na zagrażające małoletnie zachowanie W. […] Magdalena K. odmawiała W. spotkań z małoletnim w domu ówczesnego ojca. Do spotkań dochodziło w niesprzyjającej atmosferze w miejscu zamieszkania Magdaleny K., w obecności Z.  (red. partnera Magdaleny K. z którym związała się po wyprowadzce), w kolejnym okresie również w obecności pracowników PCPR. Małoletni nie zdradzał w tym czasie symptomów dziecka, które boi się ojca, zachowanie W. w czasie spotkań z małoletnim nie zagrażało bezpieczeństwa małoletniemu.” – czytamy w uzasadnieniu Postanowienia kończącego, wydanego z dnia 5 lutego 2020 r. przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków, podtrzymującego odebrania Frania spod opieki Pani Magdaleny.

A to fragment protokołu z zeznania Z., powołanego przez Sąd na świadka, obecnie już byłego partnera Magdaleny K.: „Poznałem pierwszy raz W., kiedy Magda obierała Franciszka na wakacjach. Był wtedy bardzo wulgarny. Kazał przenosić rzeczy z bagażnika do bagażnika. Kazał to robić Magdzie. Nie pomógł jej. Czuł władzę. […] Pan W. na przykład żądał, żeby przywieźć dziecko, a potem nagle wycofał się z tego. Były sytuacje, że były też ustalone miejsca, a on to zmieniał na ostatnią chwilę. Jak brał Frania, to dawaliśmy mu jedzenie, bo on mówił, że nie będzie utrzymywał bachora. […]. Powiedziałem, że wezwę policję, bo Pan W. mnie zaczepiał, wyzywał podczas wydawania dziecka na kontakty. Był przy tym kurator. Atakował mnie słownie, pytał czego chcę i tak dalej. […] Franek zachowywał się różnie, raz Franek był obojętny, raz płakał, raz się cieszył na spotkanie z ojcem. […] Starałem się, abym nie był obecny przy kontaktach, bo to sprawa rodziców, ale byłem proszony, żebym tam był, bo Pan W. był agresywny. […] Moim zdaniem ta nadgorliwość Magdy w niczym nie szkodzi. Franek uczęszcza na zajęcia w żłobku. Pani Magda pracuje zdalnie w domu. Moim zdaniem Franek jest bardzo dobrze rozwinięty fizycznie, bardzo szybko biega, a kiedy wracał od Pana W., to był nieruchomy. Bił głową w ścianę. Dziecko, z tego co wiem, chodziło do specjalistów psychologów, nie znam szczegółów opinii lekarskiej, z tego co wiem, to chodzi tam, bo traumę po tym jak mieszkał z Panem W. Dziecko mówi bardzo dużo, wcześniej tak nie było. Raz byłem świadkiem jak niemalże rzucił w Magdę dzieckiem i powiedział do niej „Masz Szmato.”

Związek Pani Magdaleny z Panem Z. nie przetrwał tej trudnej próby czasu. Postanowili się rozstać. Pani Magdalena zamieszkała sama. Nie chciała podać adresu W., gdyż jak mówi, bała się najść z jego strony i ataków agresji. Jednakże poznał on go, kiedy Sędzia w trakcie rozprawy głośno odczytała adres zamieszkania. Od tego czasu Pani Magdalena miała w nocy najścia. Wielokrotnie sprzątała rozsmarowane fekalia z szyb domu. Pewnej nocy jej ogród i ganek został zdemolowany. Słyszała wszystko, ale bała się wyjść. Zawiadomiła Policję, która sporządziła notatkę ze zdarzenia. Zanim przyjechali, to wszystko już ustąpiło, a sprawcy nie było na miejscu.

- „Z obawy postanowiłam wyprowadzić się z tego domu natychmiast. Zgodnie z poradami Policji, zamieszkałam z Franiem w mieszkaniu, tak aby dookoła nas byli ludzie i do tego na 4 piętrze – tak żeby to nie był parter, przez który można ewentualnie się włamać.”


Postanowienia Sądu wobec W. w sprawie kontaktów z Franiem

Sąd Rejonowy w Trzebnicy, II Wydział Karny, na mocy postanowienia z dnia 2 lipca 2018 r. orzekł wobec W. środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji polegający na obowiązku stawienia się raz w miesiącu w dniu i godzinach wyznaczonych przez funkcjonariuszy policji. Zastosowano również zakaz kontaktowania się z Magdaleną K. oraz z Małoletnim Franciszkiem na odległość mniejszą niż 50 m., z wyjątkiem sytuacji dotyczących Franciszka, kiedy na mocy Sądu Rodzinnego takie kontakty zostaną umożliwione. Sąd Okręgowy, po rozpoznaniu zażalenia W. zmienił postanowienie, w ten sposób, że zakaz zbliżania na odległość mniejszą niż 50 metrów ograniczył wyłącznie do Magdaleny K.

Sąd Rodzinny, dnia 16 marca 2018 r. ustanowił nadzór kuratora sądowego, zobowiązując go do składania okresowych sprawozdań z nadzoru. Postanowiono również, że Pan W. ma prawo osobistych bezpośrednich kontaktów z dzieckiem poza miejscem zamieszkania małoletniego pod nieobecność Magdaleny K., ustalając dokładnie wymiar kontaktów.

Sąd Rodzinny przyznał kontakty z dzieckiem Panu W. Ponadto w uzasadnieniu Sądu Rejonowego z dnia 27 września 2019r., na mocy, którego zabrano Frania od Pani Magdaleny, czytamy:” Z relacji kuratorów sądowych nadzorujących kontakty W. z małoletnim Franciszkiem wynikało, iż Magdalena K., mimo obowiązującego zabezpieczenia, podczas gdy małoletniemu nie groziło żadne niebezpieczeństwo, miała również podczas spotkań z małoletnim odwracać jego uwagę od uczestnika postępowania i skupić na sobie, czy też głośno komentowała zachowania dziecka jako reakcję na stres wywołany obecnością uczestnika podczas gdy z obserwacji kuratorów nie wynikały takie wnioski. Magdalena K., złożyła oficjalną skargę na kuratora […] podkreślając w niej stronniczość kuratora. Skarga ta została uznana za całkowicie bezzasadną”

W uzasadnieniu Sądu, w sprawie postanowienia o skierowaniu dziecka do pieczy zastępczej napisano: “Małoletni nie zdradzał w tym czasie symptomów dziecka, które boi się ojca, zachowanie W. w czasie spotkań z małoletnim nie zagrażało bezpieczeństwu małoletniego. Magdalena K. podczas pierwszych spotkań małoletniego z W. w obecności psychologa zwracało uwagę na, w jej przekonaniu, niepokojące sygnały u dziecka interpretując je jako niechęć lub lęk przed byłym partnerem akcentując, że jest to wynik traumy i przemocy doświadczonych przez dziecko. Psycholog natomiast nie obserwował takich zachowań u małoletniego, miast tego zauważył, iż dziecko potrafi prosić drugą osobę o pomoc, że zachowuje się coraz bardziej swobodnie pozostając w relacji z W, okazywało radość na jego widok, bez większego problemu nawiązywało kontakt fizyczny i wzrokowy, podejmowało proponowane zabawy, inicjowało swoje. W. nie wciągał małoletniego w spór z Magdaleną K., prawidłowo zajmował się małoletnim, jego zachowanie nie budziło niepokoju.”

Wyżej wspomniany psycholog to pracownik Powiatowego Centrum Pomocy we Wrocławiu. Skierowałam do tej instytucji szereg pytań w sprawie, z prośbą, m.in. o informację w ilu spotkaniach uczestniczył psycholog, a także czy dziecko, które doznało przemocy ze strony osoby, zwłaszcza tak małe, potrafi w jawny sposób okazać „niezadowolenie” ze spotkania. Niestety PCPR odmówiło komentarza, powołując się na Ustawę o ochronie danych osobowych.

W tym samym postanowieniu, poniżej możemy odnaleźć następującą informację: „Małoletni w lipcu 2018 r. pozostawał w stałej terapii z powodu całościowych zaburzeń rozwoju, psychiatra wskazał na potrzebę dziecka co do stabilizacji i bezpieczeństwa.”

Zastanawiającym jest, czy te zaburzenia zostały zauważone w trakcie uczestnictwa w spotkaniach i czy ich podłoże zostało wykluczone przez psychologa PCPR, jako skutek przemocy. Na to pytanie również nie uzyskałam odpowiedzi.


Wyłączenie Pana W. ze sprawy

30 września 2019 r. Sąd umorzył postępowanie w sprawie dalszego udziału w niej W. w związku z wykluczeniem jego ojcostwa, po przeprowadzeniu badań DNA.

Do postępowania przystąpił Prokurator i Rzecznik Praw Dziecka W uzasadnieniu Postanowienia Sądu Rejonowego czytamy, że zarówno  Prokurator, jak i RPD wnieśli o oddalenie wniosku Magdaleny K. Należy nadmienić, iż Pełnomocnik Rzecznika wystąpił przed Sądem, nie pamiętając imienia dziecka. Ponadto na początku maja do Kancelarii Prawnej omyłko trafiła korespondencja skierowana przez Sąd do pełnomocnika Rzecznika o nazwisku takim samym jak właściciela wspomnianej Kancelarii, z pominięciem jednej ze stron, czyli Pani Magdaleny K., co nie jest zgodne z prawem.  Rzecznik Praw Dziecka odmówił przeprowadzenia ze mną rozmowy w całej sprawie i udzielenia komentarza.

Tak jak napisałam powyżej, Na obecnym etapie Sąd podnosi, że „osoba W. została wyeliminowana z postępowania prowadzonego przez Sąd Rodzinny dotyczącego małoletniego, postępowanie zostało umorzone i nie brał on udziału w sprawie ani w czasie, kiedy zapadała tymczasowa decyzja o umieszczeniu małoletniego w pieczy zastępczej ani tym bardziej w czasie, gdy sąd wydawał orzeczenie końcowe.”


Sądny dzień

- „Po wykluczeniu testami DNA ojcostwa W., byłam przekonana, że teraz będziemy mieli z Franiem spokój. Nasze życie zaczęło się stabilizować. Chciałam skupić się na budowaniu rodziny dla Frania, na jego rozwoju. Nie przeszło mi przez myśl, że mogą nas rozdzielić.” – mówi Magdalena K.

Uzasadnienie Sądu w sprawie odebrania Frania spod opieki Magdaleny K.: „Magdalena K. ma trudności w zapewnieniu dziecku niezbędnej stabilizacji opiekuńczo – wychowawczej. Należy mieć tu na względzie niezorganizowanie życiowe, częste zmiany miejsc zamieszkania, wiązanie się z kolejnymi partnerami w krótkich odstępach czasu i wprowadzanie ich w życie małoletniego z przekonaniem, iż jest to satysfakcjonujące dla chłopca i nieumiejętność zapanowania nad swoją sytuacją ekonomiczną, uwikłanie w liczne spory cywilne, postępowania egzekucyjne, administracyjne, informacje świadków o niewywiązywaniu się z zobowiązań finansowych;"

- „Moja sytuacja finansowa została spowodowana długami zaciągniętymi przez byłego męża, z którym byłam w związku przed relacją z W.  Nie mieliśmy rozdzielności majątkowej, a on bez mojej wiedzy i zgody zaciągnął szereg tzw. „chwilówek”. Komornik wszczął egzekucję z mojego konta. Rozwód otrzymałam w 2017 roku. Po przeszło 5 latach od wniesienia wniosku. Pozostałe zadłużenia, to np. egzekucje z tytułu niezapłaconych mandatów.” - mówi z kolei Pani Magdlalena

Sędzia wydając postanowienie powołała się również na opinię biegłych z dnia 16 marca 2018 r.:” […] wskazano m.in. tendencje do izolowania przez Magdalenę K. dziecka od W., niewystarczające kompetencje Magdaleny K. […] oraz brak symptomów ofiary przemocy u dziecka.”

Powołana została także opinia sporządzona przez jedno z przedszkoli, sporządzona dnia 30 maja 2019 r., do którego uczęszczał Franio.” Dziecko nosiło przez kilka dni to samo ubranie, mimo braku świeżości; Chłopiec nadal nosi pampersy; Nie potrafi korzystać z nocnika; Często był niedokładnie umyty, co było widoczne przy zmianie pieluchy; Nie wykonywał podstawowych czynności w zakresie higieny; Nie używał sztućców, wybierał jedzenie dłońmi; Chłopiec był wycofany w relacjach interpersonalnych; Magdalena K.  zalegała z opłatami za wpisowe, czesne i posiłki w placówce.”

- „Do Sądu przedstawiałam moją korespondencję z przedszkolem przeczącą przytoczonej opinii. Zostały one przez Sąd oddalone” – mówi Pani Magdalena

Jest to opinia zupełnie odmienna od kolejnej, sporządzonej 8 sierpnia 2019 r. przez przedszkole, do którego Pani Magdalena przeniosła Frania: „Małoletni jest radosny, zadbany; Szybko adoptuje się do warunków; W dużym stopniu jest samodzielny; Korzysta ze sztućców podczas jedzenia; Jest silnie związany z „mamą”. Dopytuje o nią; Matka interesuje się dniem małoletniego, co zjadł, jak spał czy uczestniczył w zajęciach.; Dopytuje telefonicznie czy u Franka wszystko w porządku.

Magdalena K.: „Druga opinia została oddalona przez Sąd. Nie została załączona jako dowód w sprawie”.

Dokumentem, na który powołał się Sąd jest także pismo Dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie we Wrocławiu z dnia 30 sierpnia 2019 r., przesłane wraz z opinią psychologiczną. Wynikają z niego następujące rzeczy: Wyrażenie obaw o dalszy rozwój emocjonalno-społeczny małoletniego Franciszka; Zwrócenie się z prośbą o przebadania Magdaleny K. przez biegłych sądowych psychologa i psychiatrę.” Ponadto: „Zaobserwowano u uczestniczki postępowania niespójną wypowiedź, niemającą umocowania w rzeczywistości, a miejscowo noszącą znamiona treści wytwórczych; Charakter wypowiedzi wskazywał na wysokie pobudzenie psychiczne; Występował wysoki napęd umysłowy, częsty słowotok, częsta dygresyjność wypowiedzi, uskoki myślowe oraz fiksacja na temat wyjątkowości więzi łączącej ją i dziecko, a także krzywd doznanych ze strony partnera; Wskazano, że profil może nie odzwierciedlać trafnie istniejącej psychopatologii u Magdaleny K. (zaburzeń psychicznych lub choroby psychicznej) oraz, że całokształt funkcjonowania uczestniczki postępowania wskazuje na możliwości rozwijającego się procesu chorobowego, co wymagałaby diagnozy psychiatry.”

Sąd, po odebraniu Frania spod opieki Pani Magdaleny, skierował ją na badania psychiatryczne. Z Opinii sądowo-psychiatrycznej z dnia 22 listopada 2019 r. wynika, że: „Opiniowana Magdalena K. nie jest chora psychicznie ani upośledzona umysłowo. Nie ujawnia cech uzależnienie. Nie ma psychiatrycznych przeciwskazań do sprawowania przez nią pieczy nad małoletnim.” Ponadto czytamy, że „Opiniowana ujawnia pewne cechy niestabilności emocjonalnej, nadmiernej ekspresji. Skłonności do wielomówności nie należy jednak traktować jako objawów choroby psychicznej.”

Pani Magdalena o uzasadnieniu: „Opis mojej osoby jest kompletnie oderwany od opinii psychiatrycznej […], a także od informacji zawartych w uzupełniającej opinii biegłych z OZSS, które wycofały się z informacji o historyczności, potwierdzając, że w świetle opinii psychiatrycznej i doznawanej przemocy, zachowania te należy traktować jako “wołanie o pomoc” w sytuacji, gdy przedstawiana przeze mnie wersja wydarzeń jest ignorowana i negowana. W opinii psychiatrycznej biegli nawet wskazują na konieczność toczenia przeze mnie nieustannej walki i udowadniania bez końca, że jestem dobrą matką wbrew piętrzonym przede mną trudnościom. Bezzasadne są zatem informacje o niewywiązywaniu się z ról społecznych, gdyż nie znajdują potwierdzenia w opinii psychiatrycznej i psychologicznej. Liczne przeprowadzki to 3 przeprowadzki od 2017 roku z czego 2 spowodowane były koniecznością ucieczki przed sprawcą przemocy domowej, który informacje o moim miejscu pobytu czerpał ze sprawy […]. Znamienne jest to, że po odłączeniu W. od sprawy i od nas, wszystkie okoliczności destabilizujące moje życie ustały. Przed koniecznością ucieczek przez 7 lat mieszkałam w jednym miejscu. Wszystko zachwiało się przez przemoc ze strony W. Co do stabilizacji - Franio od urodzenia miał pod moją opieką zapewnioną stabilizację co w swoich opiniach potwierdzał min. kurator sądowy Franka. Do Sądu załączyłam także materiały filmowe i zdjęcia z codziennego życia Frania, które nagrywałam ja lub moja mama lub mój partner od urodzenia Franka na pamiątkę. Wszystkie one zostały oddalone.

Ponadto to Pani Magdalena dopiero w Sądzie dowiedziała się o negatywnych raportach sporządzonych przez kuratora zawodowego, który został jej przydzielony, po wyłączeniu W. ze sprawy o opiekę nad Franiem. Pani Magdalena złożyła zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, w związku z przedstawianiem w raportach nieprawdziwych informacji. Złożyła szereg smsów i emalii, przeczących zarzutom kuratora, jakoby nie wypełniała swoich obowiązków jako opiekun Frania i nie informowała m.in. o zmianach miejsca zamieszkania, kłamała i celowo wprowadzała instytucje w błąd. Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Stare Miasto dnia 27 stycznia 2020 roku wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień w latach 2018 i 2019 we Wrocławiu przez będącego funkcjonariuszem publicznym kuratora zawodowego poprzez wskazanie niezgodnych z rzeczywistym stanem faktycznym informacji w notatkach służbowych oraz kartach czynności kuratora przedkładanych w postępowaniu sądowym, mających znaczenie dla przebiegu postępowania oraz wydawanych decyzji procesowych, czym działało na szkodę interesu prywatnego Magdaleny K., tj. o czyn z art. 231 § 1 kk.

Rzecznik Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu na temat zasadności wszczęcia śledztwa: „Zgodnie z brzmieniem art. 303 kodeksu postępowania karnego, prokurator wydaje postanowienie o wszczęciu śledztwa, w którym określa się czyn będący przedmiotem postępowania oraz jego kwalifikację prawną, z urzędu lub na skutek zawiadomienia o przestępstwie, jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Na obecnym etapie postępowania przygotowawczego, materiały przekazane przez zawiadamiającą poddawane są analizie, w tym weryfikowana jest prawdziwość raportów oraz dokumentacji mailowej.”


Pani Magdalena, po wypełnieniu wszelkich zaleceń i przejściu badań, złożyła do Sądu Wniosek o zmianę Postępowania. Został on jednak odrzucony. 10 kwietnia 2020 roku pełnomocnik Pani Magdaleny, w jej imieniu złożył do Sądu Okręgowego we Wrocławiu Wydział XIII Cywilny Apelację. Przedmiotowemu Postępowaniu zarzucił również, w imieniu wnioskodawczyni, naruszenie norm postępowania, mających wpływ na wydane rozstrzygnięcie. Przede wszystkim, w niniejszej Apelacji Pani Magdalena, za pośrednictwem pełnomocnika, zarzuciła, że dokonane ustalenia są sprzeczne z opiniami biegłych psychiatrów sądowych oraz OZSS wydanymi w niniejszej sprawie, a które są dla Sądu wiążące i nie może on Sąd dokonywać odmiennych ustaleń od treści opinii”.

Obecnie trwa oczekiwanie na rozpatrzenie Apelacji przez Sąd II instancji, czyli przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu.


Dobro dziecka najważniejsze?

Poprosiłam o opinię Panią Mecenas Ewę Kołodziejską, prawnika z Kancelarii Orlik & Partners.
- „W sprawach dotyczących małoletnich dzieci najważniejszą zasadą - jaką powinien kierować się Sąd wydający orzeczenie w sprawie - jest dobro dziecka. Określenie to wielokrotnie pojawia się w wielu przepisach nakazujących bądź umożliwiających Sądom wydanie określonych decyzji. Sama ustawa o pieczy zastępczej w swej preambule odnosi się do dobra dzieci stanowiąc „dla dobra dzieci, które potrzebują szczególnej ochrony i pomocy ze strony dorosłych, środowiska rodzinnego, atmosfery szczęścia, miłości i zrozumienia, w trosce o ich harmonijny rozwój i przyszłą samodzielność życiową, dla zapewnienia ochrony przysługujących im praw i wolności”. Jednocześnie pojęcie to nigdzie nie jest zdefiniowane. Sąd Najwyższy wskazuje, że rozumienie tego zagadnienia zależy od konkretnych okoliczności faktycznych, w jakich znajduje się dziecko. Należy w szczególności uwzględnić uprawnienie do ochrony życia i zdrowia, prawidłowego i niezakłóconego rozwoju oraz poszanowania godności i udziału w procesie decydowania o swojej sytuacji. Podkreślić również należy, że zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego, sąd opiekuńczy orzekając o umieszczeniu dziecka w rodzinnej pieczy zastępczej powinien oznaczyć konkretną rodzinę zastępczą lub rodzinny dom dziecka. Obowiązkiem sądu jest całościowe zbadanie potrzeb dziecka i dopasowanie do nich nie tylko formy pieczy zastępczej, ale także osób, które będą tę pieczę wykonywać. Umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej jako środek drastyczny, powinno nastąpić w sytuacji, gdy wcześniej stosowane inne środki przewidziane w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz formy pomocy rodzicom dziecka, o których mowa w przepisach o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, nie doprowadziły do usunięcia stanu zagrożenia dobra dziecka. W miarę możliwości należy dążyć do tego, aby dziecko pozostawało pomimo ingerencji sądu w swym naturalnym środowisku rodzinnym. Wyłączenie tego środowiska powinno być ostatecznością. „– powiedziała Ewa Kołodziejska, Prawnik z Kancelarii Orlik & Partners, specjalizująca się sprawach rodzinnych.

- „Sąd Najwyższy w sprawach podobnych do opisywanej wskazywał uwagę, że istotna jest więź emocjonalna z opiem, chęć dalszego pozostawania z nim, jak również wytworzenie więzi z pozostałymi członkami rodziny czy otoczeniem. W takich przypadkach dobro dziecka jest utożsamiane z pozostawaniem pod opieką osoby, która zapewni ciągłość w wychowaniu dziecka." – kontynuuje Ewa Kołodziejska.

- „Odnosząc się natomiast do kwestii proceduralnych i dowodowych, wskazać należy, że Sąd ma obowiązek wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Oznacza to, że Sąd powinien ocenić każdy przeprowadzony w sprawie dowód. W przypadku, gdy w sprawie pojawia się kilka opinii biegłych, Sąd w uzasadnieniu postanowienia powinien wyjaśnić uczestnikom postępowania sprzeczności. Oparcie się na jednej z opinii - bez takiego wyjaśnienia - jest uznawane przez Sąd Najwyższy jako nieprawidłowe.” – podkreśliła Mecenas Kołodziejska.

- „Po sporządzeniu przez biegłego opinii bardzo często jest on proszony o wydanie kolejnej tzw. uzupełniającej opinii na piśmie, w której biegły odniesie się do pytań i wątpliwości stron danego postępowania, jak i Sądu. Jest również możliwość by opiniujący wydał taką opinię ustnie, odpowiadając na pytania zadane bezpośrednio na sali rozpraw. Często zdarza się więc tak, że wezwani specjaliści precyzują swoje opinie, wyjaśniają konkretne wątpliwości Sądu, przez co opinia uzupełniająca jest bardziej przydatna w danym postępowaniu.” – daje Mecenas Ewa Kołodziejska, z Kancelarii Orlik & Partners.

- „W praktyce, jeśli w sprawie wystąpiły dwie opinie biegłych, a ich konkluzje są odmienne to ich ocena należy do składu orzekającego. Niejednokrotnie dokonanie przez Sąd oceny, która z dwóch sprzecznych opinii jest właściwa jest niemożliwa. Sąd bowiem nie dysponuje specjalistycznymi wiadomościami z danej dziedziny by samodzielnie rozstrzygnąć spór. Również Sąd odwoławczy rozpoznający sprawę po wniesieniu apelacji może uznać, że wnioski wyprowadzane z dowodu, w tym przypadku z opinii biegłych są błędne i przyjąć odmienne, opierając się także na innych dowodach przeprowadzonych w sprawie. Zauważyć należy, że OZSS są wyspecjalizowanymi zespołami biegłych powołanymi w drodze ustawy do wydawania opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych. Zgodnie z ustawą OZSS są zobowiązane do przestrzegania standardów metodologii opiniowania i procedury badań psychologicznych, pedagogicznych lub lekarskich, a także terminowości sporządzania opinii.” –  podsumowuje Mecenas Ewa Kołodziejska, z Kancelarii Orlik & Partners.


Instytucje wspierające Panią Magdalenę i rekomendujące natychmiastowy powrót Frania do Mamy

Fundacje, Stowarzyszenia, Biura Poselskie, a także „Wrocławskie Mamy”, które tak jak Pani Magdalena walczą o powrót dziecka do domu, jednoznacznie wypowiadają się za powrotem Frania do swojej Mamy. Wiele z nich, bezskutecznie próbuje przystąpić do sprawy jako strona, Sąd jednak odrzucił wszystkie dotychczas złożone wnioski.

Stanowisko Posłanki Joanny Scheuring-Wielgus, Posłanki RP: „W związku z zebranym materiałem dowodowym […] należy jednoznacznie stwierdzić, że w przedmiotowej sprawie nie zachodziły przesłanki, uzasadniające konieczność odłączenia dziecka od najbliższej mu osoby, ujęte w art. 93 § 2, art. 109 § 1 oraz art. 111 § 1 KRiO. Tym bardziej nie zachodziły ujęte w art. 113 3 KRiO przesłanki do ustanowienia faktycznego zakazu kontaktów między dzieckiem a osobą, którą rozpoznaje ono jako swoją matkę. […] Izolacja małoletniego od opiekuna pierwszoplanowego jest dla niego skrajnie trudnym, traumatycznym doświadczeniem. Wywołuje u dziecka silny lęk separacyjny, objawy psychosomatyczne, które mogą utrwalać się w postaci przewlekłych dolegliwości w późniejszym życiu, również dorosłym. Izolacja dziecka od opiekuna w roli matczynej, powoduje negatywne skutki w postaci regresu, deficytów rozwoju emocjonalnego, poznawczego i społecznego. Trzyipółletni Franciszek nie dysponuje aparatem poznawczym, który umożliwiłby uruchomienie mechanizmu obronnego w postaci racjonalizacji i kompensacji. W związku z powyższym bezwzględnie wskazane jest by Franciszek jak najszybciej wrócił po opiekę Magdaleny K. […] Z opinii biegłych OZSS, dotyczącej kompetencji wychowawczych Magdaleny K. oraz ewentualnych przeciwskazań do sprawowania opieki, biegli wskazali, że „(…) nie stwierdzono cech świadczących o głębszej destabilizacji osobowości wykluczających możliwości wypełnienia zadań związanych z rolami społecznymi. Nie wyklucza to sprawowania opieki nad dzieckiem, które dotychczas przebywało pod opieką opiniowanej (…) oraz Opinii Zespołu Biegłych Sądowych z Zakresu Psychiatrii, którzy wskazali: „Po osobistym badaniu Magdaleny K. oraz zapoznaniu się z aktami sprawy, stwierdzamy, że: 1) Magdalena K. nie jest chora psychicznie ani upośledzona umysłowo, nie ujawnia cech uzależnienia. 2) Nie ma psychiatrycznych przeciwskazań do sprawowania przez nią pieczy nad małoletnim Franciszkiem. Stan jej zdrowia psychicznego nie upośledza jej kompetencji rodzicielskich.” co jednoznacznie potwierdza brak jakichkolwiek przeciwskazań do tego by Franciszek miał zabezpieczone miejsce pobytu przy Magdalenie K. i mógł w stabilizacji wzrastać w rodzinie, którą udało się dla Niego stworzyć. „

Stowarzyszenie Pomocy Kobietom i Matkom Eurydyka: „Na wstępie należy wskazać, że Sąd Rodzinny rozpatrując sprawy na pierwszym miejscu powinien stawiać sobie dobro małoletniego dziecka. Stanowi to zasadę prawną, która wynika wprost z Konstytucji (art. 72.) Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, a także z podpisanych przez Polskę umów międzynarodowych, w tym w Konwencji haskiej o prawach dziecka. Po analizie akt […] Stowarzyszenie w swoim stanowisku podkreśla, że należy z całą stanowczością stwierdzić, że nie zachodziły tu przesłanki, uzasadniające konieczność odebrania dziecka najbliższej mu osobie. […] Sąd Rejonowy Wrocław Krzyki dał wiarę twierdzeniom zawartym w raportach kuratora, które w oparciu o życiowe doświadczenie oraz zebrany w sprawie materiał dowodowy wydają się być pozbawione elementarnej wiarygodności. Istotnym natomiast jest fakt, że Sędzia Sądu Rodzinnego […] oddaliła pismo Prokuratury Rejonowej Wrocław Stare Miasto z dnia 28.01.2020, zawiadamiające Magdalenę K. o wszczęciu śledztwa w sprawie „przekroczenia uprawnień w latach 2018 i 2019 we Wrocławiu przez będącego funkcjonariuszem publicznym kuratora zawodowego (…). Konkludując Stowarzyszenie zaleca się bezzwłoczną zmianę zabezpieczenia, przywracając dziecko pod opiekę Magdaleny K., aby umożliwić chłopcu zaleczenie traumy powstałej w wyniku długotrwałej separacji […].”


We wtorek 05 maja 2020 roku, 9 matek, którym odebrano spod opieki dzieci, protestowało przed Sądem Rejonowym dla Wrocławia – Krzyków. Zmusiła ich do tego desperacja i brak narzędzi do walki o dzieci.

W niedzielę 10 maja miasto Wrocław zostało również obklejone plakatami akcji pt. „#FraniochcedoMamy”. Tysiące wiszących zdjęć Frania i Pani Magdaleny, mających na celu zwrócić uwagę nas wszystkich na sytuację.


Odebranie dziecka i skierowanie go do pieczy zastępczej, aby miało lepiej?

Fundacja Praw Dzieci dnia 19 maja 2020 roku złożyła do Starostwa Powiatu Wrocławskiego skargę na rodzinę zastępczą, w której obecnie przebywa Franio oraz zwróciła się o natychmiastowe odebranie dzieci spod opieki […] oraz o rozwiązanie ww. rodziny zastępczej. Fundacja powołuje się na zidentyfikowane, liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu przedmiotowej rodziny zastępczej, a także na łamanie konstytucyjnych praw dziecka. Fundacja powołała się również w skardze na dowód, jakoby dzieci w tejże pieczy zastępczej otrzymują leki uspokajające, bo „rodzina musi sobie jakoś radzić „. W związku z czym zwróciła się o natychmiastowe zbadanie sprawy, gdyż jest to działanie na szkodę dzieci.



Jak widać w sprawie tej jest wiele pytań i wątpliwości. Czy zostały wyczerpane wszystkie narzędzia pomocy Pani Magdalenie, nawet jeśli dochodziło do jakichś nieprawidłowości? Czy były one jednak na tyle poważne, aby zastosować ostateczne rozwiązanie i skierować dziecko do pieczy zastępczej? Czy wszystkie procedury zostały właściwie zastosowane przez Instytucje, które powinny działaś przede wszystkim dla dobra dziecka? I czy obecnie, po dostarczeniu tak rozległej dokumentacji w sprawie Franio nadal powinien przebywać z dala od Pani Magdaleny, którą od urodzenia identyfikuje jako swoją Mamę? Na tą chwilę nie ma odpowiedzi na te pytanie. Mam jednak głęboką nadzieję, że w dniu 5 czerwca 2020 r., kiedy to wyznaczony jest termin rozprawy, w związku ze złożoną Apelacją, sprawa zostanie dogłębnie zbadana.



  1Inicjały, ze względu na ochronę danych osobowych, zostały zmienione.
  2.Inicjały, ze względu na ochronę danych osobowych, zostały zmienione.


Autor: Paulina Karpińska / dziennikarz Twoje-Miasto.pl
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
pomorskie
16308
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Chojnicach