Pigeon i Woźniak ze złotem w wieloboju podczas MP w Gdańsku
Liderzy wielobojowych klasyfikacji nie zawiedli i w komplecie zwyciężyli w ćwierćfinałach. Nieoczekiwanie z rywalizacji w półfinale wycofał się Niewiński. Głównym faworytem do zwycięstwa stał się zatem Pigeon, który odprawił rywali najpierw w półfinale, a następnie w wyścigu o medale. Drugi na metę w finale 1000 m wpadł Franciszek Izbicki (Juvenia Białystok), a trzeci Oskar Soltau (Stoczniowiec Gdańsk). W klasyfikacji wielobojowej wygrał Pigeon (89 pkt) przed Niewińskim (55 pkt) i Izbickim (47 pkt). Sponsorem głównym Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
To ostatnie ważne zawody w tym sezonie i chciałem tu przyjechać zmierzyć z młodszymi zawodnikami, a przy okazji podzielić się doświadczeniem. Cieszę się, że udało mi się wygrać pierwszy raz w wieloboju – podsumował Pigeon, który jest zadowolony z wyników
osiągniętych w ostatnich miesiącach.
To był mój najlepszy sezon. Zrobiłem duże postępy i w przyszłości regularnie chciałbym pojawiać się w finałach, bo to pierwszy krok, aby stawać częściej na podium – dodał lider polskiej kadry.
Zwroty akcji przybrał za to kobiecy finał 1000 m. Na mecie jako pierwsza zameldowała się Majewska, jednakże w wyniku decyzji sędziów została wykluczona za nieprzepisowy atak. Na werdykcie arbitrów skorzystały inne zawodniczki. Złoto zdobyła ostatecznie Michalina Wawer, srebro Natalia Bielicka (Stoczniowiec Gdańsk), a brąz Laura Michalska (Akademia Sportowego Rozwoju Natalii Czerwonki Lubin). Tuż za nimi uplasowała się Woźniak, wypchnięta na przedostatnim okrążeniu właśnie przez Majewską. Finalnie to więc 18-latka, a nie jej starsza koleżanka mogła się cieszyć z wygranej w wieloboju (63 pkt). Majewska uplasowała się w nim jako druga (60 pkt), zaś na najniższym stopniu podium stanęła Bielicka (47 pkt), która dzięki wyższym miejscom w poszczególnych konkurencjach wyprzedziła czwartą Wawer (47 pkt).
Na pewno plan na bieg był ten inny, ale short track jest nieprzewidywalnym sportem i nie mogłam za dużo zrobić. Podczas biegu nie do końca wiedziałam, z której strony jechały dziewczyny, ale cieszę się, że chociaż na 500 m udało mi się zdobyć złoty medal, bo to niewątpliwie mój koronny dystans i na tym najbardziej mi zależało – mówiła Woźniak,
czwarta zawodniczka tegorocznych MŚ juniorów na 500 m,
a także zwyciężczyni juniorskiego PŚ na tym dystansie.
18-letnia zawodniczka systematycznie zbiera doświadczenia ze ścigania z najlepszymi na świecie, albowiem w tym sezonie pełniła rolę rezerwowej w pierwszej reprezentacji Polski, a przed tygodniem w Montrealu debiutowała w MŚ seniorów. Wysokie umiejętności i ciągły rozwój Woźniak dostrzegają trenerzy kadry narodowej i niewykluczone, że w nowym sezonie wzrośnie jej rola wśród seniorek.
Po Salt Lake City jest lekki niedosyt, bo liczyłam na jakikolwiek medal MŚJ. Został mi jeszcze jeden sezon w kategorii juniorskiej i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się odegrać – dodała zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój.
W niedzielnych finałach sztafet pokaz mocy zademonstrowali łyżwiarze białostockiej Juvenii. Ekipa z Podlasia za sprawą Majewskiej, Darii Daszuty, Oliwii Bobier i Zuzanny Rutkowskiej triumfowała w zmaganiach kobiet, a podium uzupełniły zespoły ASRNC Lubin (Agata Kobus, Michalska, Hanna Papis, Lena Weryszko) i Juvenii II (Milena Kania, Pola Dryl, Maja Grodzka, Maria Skarżyńska). Dwa podejścia w finale musieli zaliczyć uczestnicy finału męskich sztafet, albowiem za pierwszym razem, na jednym z okrążeń doszło do… zderzenia Niewińskiego z wirażowym. Sędziowie nakazali powtórkę, a w niej bezkonkurencyjni byli zawodnicy Juvenii (Niewiński, Paweł Adamski, Izbicki, Dominik Palenceusz). Tuż za nimi finiszowała AZS PO Opole (Filip Hyjek, Felix Pigeon, Brajan Skrzypiec, Noel Vreuls) i druga ekipa Juvenii (Szymon Etel, Adam Makuch, Mateusz Mikołajuk, Nataniel Moskwa).
Krajowe mistrzostwa w Gdańsku były ostatnią imprezą dla naszych reprezentantów. W kończącym się sezonie nasi reprezentanci zdobyli po dwa medale w World Tourze oraz ME w Tilburgu. W drugim WT w Montrealu brąz wywalczyła nasza sztafeta mieszana, zaś w ostatnich zawodach z tego cyklu w Dordrechcie na najniższym stopniu podium na 500 m stanął Pigeon. Z kolei podczas europejskiego czempionatu w Tilburgu srebro zdobyła sztafeta mieszana, natomiast brąz przypadł sztafecie mężczyzn. Medalu zabrakło niestety na igrzyskach w Mediolanie. Na dystansie 500 m ósme miejsce zajął Pigeon, a na dziewiątej pozycji na 1000 m uplasował się Niewiński. Duże nadzieje wiązane były ze startem sztafety mieszanej, która rok temu na MŚ w Seulu była trzecia. We Włoszech odpadła w ćwierćfinale i ostatecznie została sklasyfikowana na dziewiątym miejscu.
Igrzyska nie do końca były dla nas udane. Są wyniki Feliksa i Michała, z których powinniśmy się cieszyć, natomiast jeśli chodzi o sztafetę, to te rezultaty były rozczarowujące. Mamy świadomość, że byliśmy na wyższym poziomie sportowym. W przyszłości nie możemy sobie pozwolić na takie błędy – wskazywała Urszula Kamińska,
trenerka seniorskiej reprezentacji Polski.
Liczyłem, że rzeczywiście w Mediolanie będą finały A i bezpośrednia walka o medale. Trzeba jednak zauważyć, że co igrzyska pniemy się w short tracku i tak też było we Włoszech. Po poprzednim sezonie z trzema medalami MŚ mieliśmy ogromną chrapkę na historyczne, olimpijskie podium i liczyliśmy na to, że kwalifikacje na igrzyska pójdą zdecydowanie lepiej. Teraz czas na podsumowanie, co wyszło dobrze, a co trzeba poprawić, żeby kolejne czterolecie było jeszcze lepsze, żebyśmy na koniec następnej olimpiady cieszyli się z medalu – dodał z kolei Rafał Tataruch, prezes zarządu
Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Najjaśniejszą postacią seniorskiej kadry w ostatnich miesiącach był Pigeon, który ponadto był ósmy na 500 m podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie, a tydzień temu na MŚ w Montrealu zajął siódme miejsce na tym dystansie.
W tym sezonie prezentował wysoką formę i skuteczność w swoich biegach. Felix ma doświadczenie, szkolił się w juniorskich kadrach Kanady, gdzie ten poziom na poszczególnych etapach szkolenia jest bardzo wyrównany, co daje mu lekką przewagę w stosowaniu rozwiązaniu taktycznych. W trakcie biegów dokonuje trafne wybory, w ułamku sekundy jest w stanie ocenić i podjąć decyzję. To jego bardzo mocna strona – mówiła Kamińska.
Z kolei w kadrze juniorów liderką była bez wątpienia Woźniak. W premierowej odsłonie PŚJ w Astanie ex aequo z Koreanką Songmi Oh zwyciężyła w finale 500 metrów kobiet. Z kolei w następnym tygodniu w stolicy Kazachstanu zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój również błyszczała na swoim koronnym dystansie. W pierwszym rozdaniu na 500 m Woźniak była druga, a dzień później nie miała już sobie równych i sięgnęła po drugie złoto w tym sezonie. Co więcej, Woźniak w finale kobiecych sztafet wraz z Anną Falkowską, Michaliną Wawer i Hanną Mazur sięgnęła po brąz. Biało-czerwoni zakończyli więc dwa weekendy startów w Kazachstanie z dorobkiem aż czterech medali, a mogło być jeszcze lepiej, gdyż kilkukrotnie blisko podium w indywidualnej rywalizacji byli m.in. Wawer czy Krzysztof Mądry. Z kolei na MŚJ w Salt Lake Woźniak była czwarta na 500 m, a kobieca sztafeta była piąta.
Kornelia przez wiele lat uprawiała trzy dyscypliny, nie tylko short track, ale i rolkarstwo i łyżwiarstwo szybkie. W tym sezonie postawiła bardziej na krótki tor i to się opłaciło, bo naprawdę prezentowała naprawdę wysoką formę w trakcie PŚJ. Cieszę się, że widzę nowe pokolenie dziewcząt, które będą zasilały kadrę narodową. To wartość dodana, która będzie inspirowała i motywowała starsze zawodniczki do rozwoju, bo wiemy, że zdrowa konkurencja zawsze napędza wzrost wyników – opowiadała Kamińska.
Przychodząc osiem lat temu, to w związku nawet nie funkcjonowała kadra juniorska, więc troszeczkę trwało zbudowanie całej struktury szkoleniowej, ale po tym okresie jesteśmy zadowoleni. Juniorzy zrobili ogromny postęp, funkcjonuje reprezentacja, a także bezpośrednie zaplecze kadry w postaci kadry JST. Jedyny problem, z jakim się borykamy, to infrastruktura. Ogromnym problemem jest znalezienie dodatkowych godzin na treningi w ośrodkach szkoleniowych, bo na lodowiskach funkcjonuje nie tylko short track, ale i łyżwiarstwo figurowe, hokej czy ślizgawki dla mieszkańców. Jeżeli chcielibyśmy postawić na rozwój łyżwiarstwa szybkiego i short tracku, to musimy walczyć w ministerstwie o to, żeby plan rozwoju infrastruktury dla łyżwiarstwa został nazwany strategicznym, bo bez tego nie będzie rozwoju. A jest o co walczyć, bo przecież są aż 72 szanse medalowe na igrzyskach – uzupełnia Tataruch, który niebawem zakończy
drugą kadencję na stanowisku prezesa PZŁS.
Nowy zarząd związku zostanie wybrany 25 kwietnia podczas sprawozdawczo-wyborczego zjazdu delegatów w Warszawie.









